Hormony męskie

Hormony męskie (androgeny), przepisywane czasem w leczeniu niedokrwistości, osłabienia czy wyczerpania nerwowego, mogą być tak samo szkodliwe dla płodu jak estrogeny, toteż ich również przyszłe matki powinny unikać. A co z doustnymi pigułkami antykoncepcyjnymi? Jeśli brałaś je przez długie lata, a teraz chcesz mieć dziecko, odczekaj z zajściem w ciążę co najmniej cztery miesiące. Nie znaczy to, że musisz w tym czasie unikać seksu. Można stosować inne środki, najlepiej prezerwatywę, w czasie, gdy organizm będzie „oczyszczał się” z pigułek antykoncepcyjnych. Pacjentki często pytają mnie, czy galaretki plemnikobójcze są w tym okresie bezpieczne. Nie jestem tego pewien. Dowody na to są sprzeczne, a odpowiedź – „chyba bezpieczne” nie wystarczy. Nie radzę więc ryzykować. Zostańmy przy prezerwatywie.

Hipokrates, ojciec medycyny, powiedział przed wiekami, że „w każdym lekarstwie jest odrobina trucizny”. Jesteś w ciąży-przyjmij regułę, że nie sięgasz po żadne leki. Nie można, oczywiście, wykluczyć, że mimo wszystko będą potrzebne. Poniżej zrobię przegląąd najczęściej stosowanych – zobaczymy, do jakiego stopnia są one bezpieczne dla kobiet ciężarnych.

Mimo że różne lekarstwa mogą być szkodliwe w każdym okresie ciąży, naj- niebezpieczniej szym okresem są pierwsze trzy miesiące. W tym czasie zaczyna się wykształcać większość narządów płodu. Co więcej, ogromne znaczenie ma pierwszy tydzień, kiedy większość kobiet nawet nie wie, że jest w ciąży. A więc jeśli starasz się zajść w ciążę, powinnaś przez cały ten czas zakładać, że ci się to udało, i odpowiednio postępować, jeśli chodzi o leki, napromienienie, ochronę przed infekcjami oraz dietę.

Gdy winne są leki

Przeglądając informacje na temat impotencji wywołanej stosowaniem leków, obliczyłem, ile z nich powoduje zaburzenia seksualne, zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet. Jest ich co najmniej siedemdziesiąt! Jeśli podejrzewasz o to któryś z zażywanych leków, poradź się lekarza.

Mnóstwo osób ma problemy z nadciśnieniem i leczy się z tego powodu. Najczęściej stosowanymi w tym schorzeniu lekami są:

Kontynuuj czytanie

Dentysta NFZ w Pyrzycach oraz jego aktywność

Aktywność to wspaniała sprawa, wyjątkowa, najlepsza i bezcenna, najważniejsza. Warto dbać o to , co cenne. Na pewno warto mieć własnego dentystę. Może to być dentysta NFZ w Pyrzycach. Pracuje, działa, podnosi kwalifikacje, mając na względzie rozwój. Jego praca to cenna wartość. Pacjenci przychodzą często, bo chcą dbać o zęby oraz ich formę. Im lepsza forma zębów, tym lepiej dla każdego pacjenta. Jakość działania jest cenna, a pacjenci o takiej jakości zawsze pamiętają. Kontynuuj czytanie

Infekcje podczas ciąży

Co jeszcze – poza badaniem krwi na zawartość alfa-fetoproteiny, sprawdzeniem, czy w rodzinie ciężarnej nie zdarzały się wady genetyczne i czy jej poprzednie dzieci nie miały wad wrodzonych, utrzymywaniem pod staranną kontrolą ciąży kobiet po trzydziestym piątym roku życia – można zrobić, aby zapewnić przyszłym matkom urodzenie normalnego dziecka? Kilka rzeczy. Przede wszystkim powinno się je chronić przed infekcjami, które mogą być szczególnie niebezpieczne dla płodu. Najważniejsze z nich określane są akronimem TORCH. T – to toksoplazmoza (groźna choroba wywoływana przez pasożytującego pierwotniaka), Kontynuuj czytanie

Gumy i śluzy

  • Gumy i śluzy obecne podczas trawienia w żołądku wpływają regulująco na poziom cukru we krwi, zabezpieczając przed cukrzycą. W już rozwiniętej cukrzycy spożywanie błonnika zmniejsza wchłanianie glukozy, a więc może zmniejszyć zapotrzebowanie na przyjmowanie insuliny lub doustnych preparatów przeciwcukrzycowych.
  • Gdy organizm wchłania mniej cukru, wytwarza też mniejsze ilości insuliny (wspomagającej przenikanie glukozy z krwi do komórek). Stwierdzono, że przy zmniejszonej produkcji insuliny w ustroju obniża się ciśnienie krwi. W ten sposób dieta błonnikowa chroni przed nadciśnieniem.
  • Stosowana przez dłuższy czas dieta błonnikowa powoduje utratę wagi ciała, dzięki czemu kości i stawy są mniej obciążone, a tym samym mniej podatne na wszelkie zmiany zwyrodnieniowe.

Mimo że argumenty przemawiające za stosowaniem diety błonnikowej wydają się wystarczające, niektórzy lekarze odnoszą się do niej sceptycznie. Nie mogą jednak kwestionować naukowo udowodnionej zależności między błonnnikiem a nowotworami. Powołując się na rezultaty badań, dyrektor amerykańskiego Instytutu Walki z Rakiem stwierdził, że gdyby Amerykanie zwiększyli spożycie błonnika przzynajmniej do 30 g dziennie, liczba osób umierających co roku na raka okrężnicy i odbytnicy zmniejszyłaby się o 20 000.

Moje obserwacje z praktyki lekarskiej potwierdzają dobroczynne działanie błonnika. Wprowadzenie diety błonnikowej zapobiegło zaparciu w kilku bardzo trudnych przypadkach – u kobiet ciężarnych, u osób starszych i u obłożnie chorych. Szczególne znaczenie ma – jak zauważyłem – po zawale, kiedy niewskazany jest wysiłek przy oddawaniu stolca. Leczenie dietą błonnikową dawało też dobre skutki przy innych dolegliwościach.

 

„Głupi” uraz głowy

Opowiem kolejną historię pacjenta, by uczulić na pochopność wydawania wyroku o „demencji”, podczas gdy przyczyny zmienionego zachowania są nie tylko zupełnie inne, ale i odwracalne. Zaczęło się to ileś lat temu. Żona mojego pacjenta zadzwoniła do mnie z Florydy, gdzie razem z mężem spędzała zimę. Jej siedemdziesięciopięcioletni mąż, bardzo bogaty przedsiębiorca, nagle zaczął się dziwnie zachowywać. Poza lekką niewydolnością wieńcową, nigdy na nic nie chorował. Gdy poprosiłem ją, aby dokładnie opisała jego zachowanie, odrzekła, że od kilku miesięcy Bruce jest „nie ten sam”. Spał o wiele dłużej niż zwykle, miał kłopoty z koncentracją, sprawiał wrażenie, jakby nie pamiętał, co zaplanował robić w danym dniu, a nawet zdarzało się, że nie trzymał stolca. Zauważyła też, że jego nastrój znacznie się zmienił. Zawsze agresywny, skory do sprzeczek Bruce, stał się nagle łagodny i pokorny. Nie dzwoniła do mnie wcześniej, ponieważ uznała, że „nie ma lekarstwa na starzejący się umysł”.

Kontynuuj czytanie

Glukometr

Każdy jednak glukometr przed zakupem trzeba sprawdzić, porównując otrzy-mane za jego pośrednictwem wyniki z danymi z laboratorium, i potem nadal sprawdzać przyrząd w ten sam sposób w regularnych odstępach czasu. A jeśli otrzymane wyniki bardzo odbiegają od normy, trzeba porozumieć się z lekarzem – nie wolno samodzielnie decydować o radykalnych zmianach w dawkowaniu insuliny. Problem może leżeć w urządzeniu pomiarowym, a nie w cukrzycy.

Ponieważ mówiłem wcześniej o wykrywaniu cukru w moczu, wspomnę przy tej okazji, iż jest to zaledwie jedna z wielu informacji, jakie można zdobyć w wyniku badania moczu testem paskowym. Zanurzając papierek lub patyczek testowy w moczu, można wykryć na podstawie zmiany barwy paska różne jego składniki. Pasek testowy może składać się z wielu odcinków, z których każdy wykrywa inny sskładnik w moczu: krew, białko, bakterie, żółć (przy uszkodzeniu wątroby), ketony (kwasy pojawiające się, gdy cukrzyca wymyka się spod kontroli, albo po paru dniach postu), kwasowość (przy sprawdzaniu skutków diety zaplanowanej w celu zapobiegania powstawaniu kamieni nerkowych), fenyloketo- nurię (na obecność dziedzicznego zaburzenia metabolicznego powodującego niedorozwój umysłowy niemowląt) i inne. Komuś, kogo zafascynują możliwości kryjące się w paskach testowych, radzę przede wszystkim, by nie zapominał o korzystaniu z własnych pięciu zmysłów i po prostu ze zdrowego rozsądku. Jeśli mocz ma, na przykład, stale brzydki zapach, nie można tego zlekceważyć i trzeba powiedzieć o tym lekarzowi. U niemowlęcia może to oznaczać jakąś wadę wrodzoną, u dorosłego – infekcję. Częstotliwość oddawania moczu również ma znaczenie, a u mężczyzn poza tym siła strumienia i ilość oddawanego jednorazowo moczu, gdyż mogą świadczyć o powiększeniu gruczołu prostaty.

 

Gdy własne ciało zdradza – zaburzona odporność

Aby lepiej zrozumieć zjawisko starzenia się, trzeba choć trochę orientować się w funkcjonowania systemu odpornościowego naszego organizmu. Jest to skom-plikowany, „wymyślony” przez samą naturę mechanizm, którego zadaniem jest obrona ustroju przed wrogimi czynnikami atakującymi go zarówno z zewnątrz (bakterie, wirusy, grzyby itp.), jak i od wewnątrz (ciągle powstające komórki nowotworowe, które trzeba rozpoznać i zniszczyć, by się nie rozmnożyły). W miarę starzenia się system odpornościowy staje się stopniowo coraz mniej sprawny. Zaczyna zawodzić i nie zawsze potrafi odróżnić „swoich”, czyli komórki i białka zorganizowane w służbę ustrojowi, od „obcych”, zakłócających ten system. Kontynuuj czytanie

Gdy stolce są regularne

Skąd wiadomo, że organizm otrzymuje wystarczającą ilość błonnika? Wystarczy zwracać uwagę na wypróżnienia. Gdy stolce są regularne, luźne i wydalane bez trudności, nie trzeba zwiększać ilości błonnika w diecie.

Na koniec wspomnę o minimalnym wprawdzie, lecz istniejącym czynniku ryzyka związanym z dietą błonnikową. Otóż z powodu szybkiego opróżniania się jelit niektóre ważne składniki mineralne znajdujące się w pożywieniu (cynk, żelazo, magnez i wapń) wydalane są wraz ze stolcem. Ich faktyczny niedobór może jednak wystąpić tylko u osób, które w ogóle bardzo źle się odżywiają, a spożywają przy tym duże ilości błonnika, jak np. mieszkańcy afrykańskich wiosek. W normalnych warunkach jest to rzadkością, choć może się zdarzać wśród uboższych osób w starszym wieku.

Podsumowując ten rozdział doradzam wszystkim moim pacjentom, żeby własne dzieci – od ich lat najmłodszych – przyzwyczajali do diety błonnikowej (a przy okazji do mniejszej ilości soli, cukru i tłuszczu). I by zachęcali je do codziennej porcji ćwiczeń fizycznych. Te utrwalone w dzieciństwie zdrowe nawyki, a potem unikanie nadmiernych iloości alkoholu, niepalenie tytoniu i nieuznawanie „weekendowych” narkotyków – to wszystko naprawdę skutecznie chroni przed poważnymi chorobami, których się lękamy.

 

Gdy lekarz stwierdza u pacjenta podwyższone ciśnienie

Gdy lekarz stwierdza u pacjenta podwyższone ciśnienie, musi się upewnić się, czy nie jest to „zespół białego fartucha”. Mam kilku pacjentów, którzy mają idealne ciśnienie 130/85, gdy jest mierzone przez współmałżonka lub przyjaciela, a skaczące do nienormalnej wartości 160/95, gdy ja je mierzę. Jeżeli wysokie ciśnienie występuje tylko wtedy, gdy jest mierzone w gabinecie lekarskim – podczas badań okresowych albo wymaganych do polisy ubezpieczeniowej czy w innych sytuacjach stresujących – a poza tym jest normalne, podawanie leków w ogóle nie wchodzi w grę.

W ogóle pierwsza kardynalna zasada brzmi: nie spieszyć się z podawaniem leków. Lekarz niekoniecznie je przepisze w razie wysokiego nawet ciśnienia, jeśli utrzymuje się ono stale na jednakowym poziomie. Chyba że pomiar wykazuje niebezpiecznie wysokie wartości, to znaczy ponad 200 dla ciśnienia skurczowego i 110 dla rozkurczowego. W takiej sytuacji nie ma na co czekać. W pozostałych przypadkach należy zacząć od obniżenia wagi ciała przez ograniczenie ilości spożywanych kalorii i ćwiczenia fizyczne.

Większość ludzi spożywa dziesięć do dwudziestu razy więcej SOLI, niż wynosi zapotrzebowanie organizmu. Przez lata upatrywano w tym główną przyczynę nadciśnienia. Teraz wiemy, że „normalny” człowiek może solić, ile chce, i nie wpłynie to na jego ciśnienie tętnicze, bowiem nadmiar soli nie szkodzi nawet niektórym pacjentom z nadciśnieniem, choć u innych ma jednak istotne znaczenie.

Gdy chodzi o interwencję chirurgiczną

Jeżeli natomiast po dwuletnim okresie takiego parasola ochronnego nie występują żadne objawy chorobowe, większość lekarzy uważa, że z dalszej kuracji można bez ryzyka zrezygnować. Istnieją jednak pewne problemy związane ze stosowaniem beta blokerów. Są one doskonałe tak długo, dopóki sam mięsień sercowy jest jeszcze silny, ale w każdym przypadku jego niewydolności mogą pogorszyć stan. Mają, niestety, szereg niekorzystnych działań ubocznych -mogą wywołać astmę oskrzelową lub nasilić jej objawy, zaciemnić obraz reakcji insulinowej w cukrzycy, nadmiernie zwolnić akcję serca, doprowadzić do impotencji, permanentnego zmęczenia oraz ziębnięcia stóp (syndrom zimnych stóp). Użyteczność tych leków przewyższa jednak ich niekorzystne efekty uboczne. Są stosowane w leczeniu dusznicy bolesnej, nadciśnienia i pewnych zaburzeń rytmu serca, które nie reagują na inne środki.

Gdy chodzi o interwencję chirurgiczną, to jedną z najczęściej wykonywanych operacji jest tzw. BYPASS (przęsłowanie) naczyń wieńcowych. Wykonuje się go głównie z powodu dusznicy bolesnej. Polega na wytworzeniu we fragmencie układu wieńcowego krążenia obocznego. Pobiera się kawałek żyły z podudzia lub kawałek tętnicy piersiowej wewnętrznej i przeszczepia się go w ten sposób, że tworzy jakby przęsło pomiędzy aortą a zdrowym fragmentem tętnicy wieńcowej – krew omija wtedy niedrożny odcinek naczynia i może znowu płynąć bez przeszkód. Czy jest to operacja profilaktyczna, to znaczy – czy zapobiega zawało-wi serca albo zmniejsza ryzyko zgonu?

Friedman

Uczciwie mówiąc, kardiolodzy, a wśród nich i ja, nigdy nie zanegowali tej teorii. Jednak w zasadzie się z nią zgadzając, w ciągu tych wielu lat od jej sformułowania nie skwitowali jej niczym więcej poza paroma czczymi słowy. Po prawdzie siła naszej perswazji załamuje się nierzadko przy próbach nakłonienia pacjentów do rzeczy o wiele łatwiejszych do osiągnięcia niż zmiana osobowości. Jest wystarczająco trudno namówić ich na rzucenie palenia, systematyczne przyjmowanie leków obniżających ciśnienie i innych, zmniejszenie wagi ciała, odpowiednią dietę. Nie wszyscy zresztą lekarze zgadzają się z teorią Rosenmana i Friedmana. Inni badacze nie potwierdzili jej, a nawet uważają, że ją obalili.

Friedman, podobnie jak Pauling od witaminy C, nie zrażał się jednak tak łatwo. W połowie 1984 roku poinformował o dodatkowych odkryciach, które znacznie wzmocniły jego argumenty. Otrzymawszy dotację od Narodowego Instytutu Chorób Serca, Płuc i Krwi monitorował, wraz ze swoimi współpracownikami, stan kliniczny około dziewięciuset mężczyzn o osobowości typu A, którzy przeżyli zawał serca. Podzielono ich na dwie grupy. Pierwsza została objęta normalną w takich razach opieką – regularne badania lekarskie i eliminowanie tradycyjnych czynników ryzyka. Pacjenci z drugiej grupy pozostawali dodatkowo pod opieką psychologów. Kiedy po trzech latach ponownie oceniono obydwie grupy, rezultaty były statystycznie imponujące.

FETOPROTEINY

Chociaż nie udowodniono negatywnego wpływu ultrasonografii na organizm ludzki, doświadczenia ze zwierzętami wykazały, że czasami wywołuje ona zmiany w komórkach. Tak więc, ten rodzaj badania należy przeprowadzać tylko wtedy, gdy jest ono naprawdę konieczne, a nie dla zaspokojenia ciekawości.

Wszystkim przyszłym matkom radzę, żeby około piętnastego tygodnia ciąży poddały się BADANIU KRWI NA ZAWARTOŚĆ ALFA-FETOPROTEINY. Wytwarzana jest przez płód, a częściowo dostaje się do krwiobiegu matki. Można mierzyć jej poziom badając krew matki lub próbkę wód płodowych. Zbyt wysoki poziom alfa-fetoproteiny zapowiada różne nieprawidłowości. Najważniejsze z nich, defekty cewy nerwowej (to zawiązka systemu nerwowego), dotyczą mózgu i rdzenia kręgowego, a zdarzają się w dwóch przypadkach na tysiąc ciąż. Dotknięte tą anomalią rozwoju zarodkowego dzieci rodzą się ze zdeformowanymi głowami, defektami strukturalnymi mózgu, rdzenia kręgowego (tkanki nerwowej biegnącej w kanale kręgowym) lub samego kręgosłupa. Dziecko może również mieć nadmiar płynu mózgowo-rdzeniowego w komorach mózgu lub na jego sklepistości (wodogłowie), co bywa przyczyną niedorozwoju umysłowego. Za wysoki poziom alfa- fetoproteiny może też świadczyć o ciąży mnogiej lub obumarciu płodu, a także sugerować, że dziecko będzie miało niską wagę urode- niową. W razie wysokiego poziomu alfa-fetoproteiny robi się ultrasonografię i punkcję owodni, a ich wyniki powinny wyjaśnić, jaka jest tego przyczyna.

Fakty, mity, domysły

Czy witamina C zapobiega katarowi? Bez wątpienia większość Amerykanów wierzy, że tak. Jednak prawie całe środowisko naukowców, z wyjątkiem upartego i niestrudzonego doktora Linusa Paulinga, zaprzecza jakoby mogła spełniać taką rolę. Pomimo tego oficjalnego stanowiska środowiska lekarskiego niemal każdy lekarz – ja również – zażywa ją profilaktycznie w sezonie grypowym, zwiększając dawkę przy pierwszych oznakach kataru. Wątpię jednak, czy znajdzie się wielu lekarzy stosujących megadawki witaminy C (dwudziestokrotnie przewyższające dzienne zapotrzebowanie na nią wynoszące 6og), jak zaleca doktor Pauling. W tej sytuacji twierdzi on, że nie mamy prawa podważać jego teorii o skuteczności witaminy C, skoro nie przyjmujemy jej w odpowiednich dawkach. Mimo że nie ma absolutnej pewności co do skuteczności witaminy C w zapobieganiu przeziębieniu, pewne badania wykazały, że łagodzi ona objawy, gdy katar już się zacznie.

Kontynuuj czytanie

Estrogeny zwiększają ryzyko rozwoju raka śluzówki macicy

Ponieważ estrogeny zwiększają ryzyko rozwoju raka śluzówki macicy, każda kobieta, która dostaje ten hormon, a nie miała wyciętej macicy, musi mieć pobierany do badania wymaz z pochwy i macicy przynajmniej trzy, cztery razy do roku oraz konsultować się z ginekologiem, ilekroć wystąpi u niej nieregularne krwawienie. (Nie powinny otrzymywać estrogenu kobiety, które miały nowotwór macicy lub piersi, a także te, które mają kłopoty z krzepliwością krwi lub cierpią na schorzenia wątroby. W przypadku kłopotów z pęcherzykiem żółciowym radzę dwa razy spytać lekarza, czy można przyjmować ten hormon.) Aby zmniejszyć ryzyko nowotworu macicy, zalecałbym dodatkowo progesteron – 5 do 10 mg dziennie przez ostatnie dziesięć do piętnastu dni cyklu estrogenowego. Rozważyłbym j ednak wnikliwie wszystkie za i przeciw w przypadkach dolegliwości serca lub wątroby, gdyż wtedy progesteron może zaszkodzić.

Istnieją obecnie testy pozwalające ocenić wczesne zagrożenie osteoporozą. Metoda określająca gęstość kości, zwana jednofotonową absorpcjometrią, wykorzystuje niską energię promieniowania elektromagnetycznego (co oznacza minimalne napromienienie pacjenta przy badaniu). Wiązka promieni prześwietla kości przedramienia lub nadgarstka, a detektor promieniowania określa ich skład mineralny. Po raz pierwszy oznacza się gęstość wyjściową, a potem test powtarza się co roku i porównuje wyniki z pierwszym odczytem – pozwala to stwierdzić ewentualną potrzebę zastosowania kuracji hormonalnej lub innej.

Elektrokardiogram

Lekarstwo, które przepisałem, powodowało suchość w ustach i zaburzenia wzroku. John okazał się jednak nadzwyczajnym człowiekiem. Zapisał się na fizykoterapię i był zdecydowany wszystko to „przetrwać”. Nie zgorzkniał i nie uskarżał się na swój los, przeciwnie – cieszył się, że jego umysł pozostał sprawny i że może nadal pracować w swoim zawodzie.

Jakieś dwa lata po tym, jak zaobserwowałem u niego pierwsze objawy, o północy zadzwonił do mnie jego syn i powiedział, że ojciec ma silny ucisk w klatce piersiowej, mocno się poci, czuje się bardzo słabo, a jego skóra jest popielatoszara. Podejrzewałem zawał serca, co zostało potwierdzone pół godziny później w szpitalnej izbie przyjęć. John został przyjęty na oddział intensywnej terapii i po godzinie jego stan uległ poprawie. Kilka dni później ustabilizował się elektrokardiogram i stan ogólny rokował dobrze. I w tej chorobie John się nie zamartwiał. Był pewien, że wyzdrowieje i wróci do pracy. Tak było z paroma jego kolegami, którzy po przebytym zawale czuli się całkiem dobrze. Dlaczego z nim miałoby być inaczej?

Piątego dnia pobytu w szpitalu pojawił się jednak nowy objaw, który nie miał nic wspólnego z zawałem serca. John skarżył się na uczucie palenia po lewej stronie czoła i w lewym oku. Zbadałem go bardzo dokładnie i zaprosiłem na konsultację okulistę. Żaden z nas nie doszukał się przyczyny tych objawów. Następnego dnia uczucie palenia zniwelował nawracający co kilka minut ostry, niezwykle silny, przeszywający ból, który John określił: „to tak, jakby ktoś dźgałmnie w twarz i oko gorącym pogrzebaczem”. Ale nadal nic nie było widać ani w oku, ani nad nim-na czole.

Echokardiogram

Ja także, mimo bardzo skrupulatnego osłuchiwania jego serca – gdy był w pozycji siedzącej i leżącej, na lewym i na prawym boku, podczas odpoczynku i po wysiłku, na wdechu i wydechu – nie słyszałem u niego żadnych szmerów. Dla potwierdzenia moich spostrzeżeń i na wypadek, gdybym jednak coś przeoczył (nie dosłyszał bardzo cichego szmeru w sercu), zleciłem echokardiogram wykrywający obecność bakterii na zastawkach. Niczego nie stwierdzono. Co to mogło być? Spytałem Kevina, czy ostatnio nie przeszedł zabiegu dentystycznego. Owszem, przeszedł, nawet dość poważny – korektę niewygodnego mostka protetycznego. Czy brał jakieś antybiotyki? Nie, nie było potrzeby. Dentysta pytał go, czy ma szmery w sercu, czemu Kevin zaprzeczył. „A czy mam szmery w sercu?” – zapytał mnie teraz.

„Nie” – odparłem z rezygnacją. „Nie ma pan”. Byłoby prostsze, gdybym je wysłuchiwał, bo wyjaśniłoby to sytuację. A tak nie miałem pojęcia, co dalej robić.

W tym właśnie momencie przyszła do niego z wizytą żona i naraz wszystko się wyjaśniło. „Dzień dobry, kochanie. Jak się dzisiaj czujesz? Jakk twoje biodro?” „Biodro?” – zapytałem. – „ Jakie biodro? Co z tym biodrem?”

„Cztery lata temu wstawiono mu protezę kości biodrowej, która ostatnio nie najlepiej się sprawuje. Teraz Kevin trochękuleje,co mu się przedtemnie zdarzało. Czy nie wspominał panu o tym?” Nie tylko zapomniał mnie poinformować o tej sprawie, ale nigdy nie napomknął o niej nikomu innemu z personelu, a my o to nie spytaliśmy. W końcu pytanie: „czy ma pan sztuczne biodro?” nie należy do rutynowych.

Działanie błonnika pochodzi z czasów Hipokratesa

Jak byście zareagowali na wiadomość, że istnieje grupa produktów żywnościowych, które zdaniem wielu wybitnych naukowców zapobiegają kilkunastu powszechnie występującym chorobom i dolegliwościom lub przynajmniej opóźniają ich rozwój? A mianowicie: hemoroidom, zaparciu, nowotworom okrężnicy i odbytnicy, miażdżycy, nadpobudliwości jelita grubego, uchyłkowatowości przewodu pokarmowego, cukrzycy, kamieniom żółciowym, wysokiemu poziomowi cholesterolu i trój glicerydów we krwi, zapaleniu wyrostka robaczkowego, przepuklinie rozworu przełykowego, żylakom, otyłości, próchnicy zębów, dnie, nadciśnieniu oraz zapaleniu kości i stawów.

Policzcie. Jest ich blisko dwadzieścia. Ten rewelacyjny sposób odżywiania się to dieta wysokobłonnikowa, czyli bogatoresztkowa. Czy nie jest przypadkiem przereklamowana? Czy wszyscy powinni zapobiegawczo spożywać produkty o dużej zawartości błonnika? Jakie to są produkty? Czy bezpiecznie jest jeść wszystkie? Czy ich nadmiar może zaszkodzić?

Pierwszy dokument potwierdzający dobroczynne działanie błonnika pochodzi z czasów Hipokratesa, który wskazywał na jego właściwości przeczyszczające. Ostatnio „odkryto” błonnik na nowo i stał się supermodny. Ten sam błonnik, który od początku naszego stulecia starano się – przez doskonalenie technik przetwórstwa żywności – wyeliminować z naszej diety. Uznano go bowiem za balast dla naszego przewodu pokarmowego, całkowicie zbędny, skoro jest jedynie nie strawioną resztką spożywanych produktów roślinnych, pozostałą po wchłonięciu wszystkich odżywczych składników przez jelita.

Dlaczego lekarze milczą?

Choć o skutecznych sposobach zapobiegania chorobom zgromadzono już mnóstwo informacji, wielu praktykujących lekarzy nie dba o przekazywanie tej wiedzy pacjentom.

Dzieje się tak z kilku powodów. Lekarza interesuje przede wszystkim choroba. Nie jest nastawiony na edukowanie pacjenta. Kolejny powód to względy ekono-miczne. Wizyta u lekarza ma ustaloną cenę, niezależnie od tego, czy trwa pięć minut, czy pół godziny. „Prelekcje” są z punktu widzenia lekarza nieopłacalne. „Lepiej” wykorzystuje swój czas, gdy wykona jakieś badanie czy zabieg-EKG, prześwietlenie klatki piersiowej, nacięcie czyraka czy usunięcie rzęsy z oka – za które pacjentowi dodatkowo policzy. A za samą rozmowę – nie.

Kontynuuj czytanie

Dla ludzi po zawale serca dobrodziejstwem są beta-blokery

Poczyniono również obserwacje, że sulfinpirazon [Anturan], podstawowo stosowany w zapobieganiu nawrotom skazy moczanowej, zmniejszał śmiertel-ność wśród tych pacjentów, którzy kontynuowali taką kurację po przebytym zawale serca. Na czym polega działanie tego leku w tym drugim zakresie nie jest zupełnie jasne, ale prawdopodobnie też chodzi tu o krwinki płytkowe. Amery-kański Departament Kontroli Żywności i Leków nie potwierdził jednak jego zapobiegawczego znaczenia, gdy chodzi o choroby serca. Mimo to wielu lekarzy przepisuje go w takim celu.

Wiadomo, że dla ludzi po zawale serca dobrodziejstwem są beta-blokery [np. Propranolol, Sectral]. Jest kilka tego rodzaju leków – każdy z nich ma s wo j e cechy specyficzne, ale mają też wspólne. Generalnie poprawiają stan chorego przy dusznicy bolesnej, obniżają wysokie ciśnienie krwi, spowolniają tętno, zapobiegają migrenom, likwidują „dodatkowe” uderzenia serca, łagodzą objawy nad-czynności tarczycy i zmniejszają ciśnienie śródoczne (wewnątrzgałkowe) przy jaskrze. Statystyki dowodzą, że stosowanie któregoś z beta blokerów, rozpoczęte w ciągu trzech tygodni po zawale serca, zmniejsza praktycznie o połowwę ryzyko zgonu w ciągu następnych dwóch lat. Decyzja o kontynuowaniu takiej terapii przez okres dłuższy niż dwa lata jest uzależniona od objawów. Jeżeli po tym czasie utrzymują się jeszcze napady dusznicy, nadciśnienie lub zakłócenia rytmu serca, nie przerywa się leczenia.