Monthly Archives: Luty 2012

Zapalenie płuc – winny nie tylko wirus

Zapalenie płuc jest infekcją tkanki płucnej. Do płuc doprowadzają powietrze oskrzela, przypominające swoją budową odwrócone drzewo, z którego pnia (tchawicy) wyrastają coraz drobniejsze rozgałęzienia kończące się właśnie w płucach. Nie leczona infekcja górnych dróg oddechowych – gardła, krtani lub oskrzeli, może zaatakować płuca. Szczególnie łatwo przeradza się w zapalenie płuc nie stłumione w zarodku zapalenie oskrzeli.

Kontynuuj czytanie

Rak jelita grubego – zawsze jest nadzieja

<p>Niewiele ustępuje w częstości występowania rakowi płuc, za to duża jest różnica we wskaźniku przeżywalności. Tylko 13 procent chorych na raka płuc przeżywa 5 lat, natomiast na raka jelita grubego – 52 procent. Moim zdaniem, głównym powodem tych pomyślniejszych, jak ze statystyk wynika, rokowań – jest wcześniejsze<!–more–> rozpoznawanie. Żeby zrozumieć kluczowe znaczenie profilaktyki i wczesnego wykrywania nowotworów złośliwych rozwijających się w jelicie grubym, należy poznać jego anatomię. Przewód pokarmowy zaczyna się jamą ustną, następnie przechodzi w przełyk, który rozszerza się w żołądek. Dalej znajdują się kilkumetrowe zwoje jelita cienkiego, które kończy się na wysokości wyrostka robaczkowego. Tu zaczyna się kątnicą jelito grube, które podchodzi aż do górnej prawej części jamy brzusznej okrężnicą wstępującą, następnie przechodzi do części lewej okrężnicą poprzeczną i schodzi w dół okrężnicą zstępującą, przechodzącą w esicę i dalej w odbytnicę z ujściem na zewnątrz. Każdą nie wytłumaczoną zmianę w czynności jelit, jak np. okresowe zaparcie na przemian z biegunką, bóle w jamie brzusznej lub krew w stolcu, powinno się traktować jako pierwsze objawy raka dolnego odcinka przewodu pokarmowego, dopóki nie stwierdzi się innej przyczyny. Właściwe rozpoznanie w tym wczesnym okresie sprawia, że wyleczenie choroby jest możliwe. Wczesne zmiany mogą być wykryte, nawet przed wystąpieniem objawów, podczas badań rutynowych, pod warunkiem że w ich zakres wchodzi badanie odbytnicy palcem, a zmiany są w dostępnym miejscu.</p>

W Jałcie i w Paryżu, czyli o krwotoku z nosa

<p>Krwotok z nosa bywa pourazowy – wszedłeś, na przykład, na przeszklone drzwi, dostałeś w nos piłką, przewróciłeś się na „równej drodze”. Chodzi mi tu jednak o krwotok samoistny. Otóż siedzisz sobie zajęty swoimi sprawami i nagle krew zaczyna ci bądź kapać, bądź cieknąć, bądź wręcz tryskać z nosa i/lub zalewać gardło. Prawie<!–more–> każdy zna lekkie krwawienie z nosa – zdarza się zwykle w następst-wie zbyt energicznego dłubania w nosie lub jakiegoś chwilowego podrażnienia śluzówki. Są jednak osoby, młodsze i starsze, które cierpią na powtarzające się krwotoki z nosa, przy czym u niektórych takie krwotoki zdarzają się najczęściej w podróży. Opowiem, co mnie się przytrafiło, bo to rzuca światło na to, jak dochodzi do typowego dla każdego wieku krwotoku z nosa rzekomo „bez żadnej przyczyny”. Z dziesięć lat temu, jako członek amerykańskiej delegacji, zostałem wysłany do Związku Radzieckiego, aby wymienić z tamtejszymi lekarzami poglądy na temat przyczyn nagłych zgonów na serce. Najpierw polecieliśmy ze Stanów do Londynu, a następnie, po krótkiej przerwie, dalej do Moskwy. Był to koniec października. W Rosji było wtedy bardzo zimno. Jeśli uważacie, że domy w USA są przegrzane, powinniście poznać rosyjskie hotele. W moim przynajmniej pokoju było tak duszno i powietrze było tak strasznie suche, że miałem zupełnie wyschniętą śluzówkę nosa. Po trzech dniach spędzonych w Moskwie, polecieliśmy do azjatyckiej części Związku Radzieckiego. Codziennie przebywałem w dusznych pomieszczeniach – bądź na pokładzie samolotu, bądź w przegrzanych pokojach hotelowych.</p>

Dieta, leki, decybele…

Przywykliśmy uważać, że postępujące upośledzenie zdolności słyszenia jest nieuchronną konsekwencją starzenia się. Do pewnego stopnia to prawda, ale można je minimalizować i opóźniać. Ludzie z nie tak dawno „odkrytego” w południowym Sudanie plemienia Mabaan zachowują dobry słuch do późnej starości. Jest kilka przyczyn tego faktu. Przede wszystkim żyją oni w bardzo cichym, jak na nasze standardy, środowisku, mają niższe ciśnienie krwi, a ich DIETA, w przeciwieństwie do naszej, zawiera bardzo mało tłuszczów nasyconych. Nie mamy już wątpliwości, że tłuszcze nasycone – znajdujące się w „marmurkowym”, czyli poprzerastanym tłuszczem, mięsie, oraz w maśle, żółtku jaj i innym nabiale, a także w niektórych skorupiakach – sprzyjają rozwojowi miażdżycy, a także niektórych rodzajów raka. Naukowcy zajmujący się problemami słuchu są Kontynuuj czytanie

Szczepienia – nie tylko dla dzieci

<p>W profilaktyce medycznej najprostsza droga do celu, jakim jest niedopuszczenie do choroby, to uodpornienie na nią ustroju. Odporność organizmu oznacza jego niewrażliwość na działanie drobnoustrojów chorobotwórczych. Może być nabyta w sposób naturalny w wyniku reakcji ustroju na przebytą infekcję, a <!–more–>najpowszechniejszą metodą sztucznego wywoływania odporności jest szczepienie, czyli wprowadzenie do organizmu żywych lub martwych drobnoustrojów. W 1953 roku, kiedy pracowałem jako stażysta w montrealskim szpitalu, całe jego skrzydło zajmowali pacjenci dotknięci chorobą Heinego-Medina. Z porażonymi tą chorobą mięśniami oddechowymi mogli żyć tylko tak długo, jak długo pozostawali w tzw. żelaznych płucach, umożliwiających im oddychanie. Pod pewnymi względami ich życie było podobne do życia pacj entów podłączonych do sztucznego serca. Wkrótce pojawiła się szczepionka Jonasa Salka przeciwko tej chorobie, otrzy-mywana z martwego wirusa i podawana w zastrzykach, a następnie doustna żywa szczepionka Sabina. Dzięki nim sytuacja radykalnie się zmieniła. W ciągu ostatnich blisko czterdziestu lat nie widziałem żadnego nowego przypadku choroby Heinego-Medina ani w mojej prywatnej klinice, ani w szpitalu. W całych Stanach Zjednoczonych było ich kilka w latach siedemdziesiątych wśród ludzi nie szczepionych, a „żelaznych płuc” już się w ogóle nie używa, jeśli w ogóle ta aparatura jeszcze gdzieś się uchowała. Czy pamiętacie czasy, gdy trzeba było się szczepić przeciwko ospie przed każdym wyjazdem za granicę</p>

Spór wokół ćwiczeń fizycznych

<p>Czy jeszcze coś, poza dietą, może opóźnić skutki starzenia się? A co z ruchem 1 sprawnością fizyczną? Bawią mnie i jednocześnie dziwią „kontrowersje” wokół tej sprawy. Kiedy naukowcy z Harwardu lub innej prestiżowej<!–more–> placówki występują z kolejnymi sugestywnymi danymi statystycznymi na temat dobro-dziejstw ruchu, idziemy za modą, głosząc, że „sport jest dobry dla wszystkich”. Ten entuzjazm wygasa jednak, kiedy tylko dowiadujemy się z prasy, że jakiś pan X zmarł podczas porannego joggingu. I jedno, i drugie jest przesadą. Przede wszystkim wyjaśnijmy sobie, co jest, a co nie jest uprawianiem ćwiczeń fizycznych „dla zdrowia”. Bieg maratoński to nie ćwiczenia, ale – według mnie – wariactwo, obsesja, skrajność. To, co na kartach tej książki nazywam ćwiczeniami, to taka ilość ruchu, na jaką zezwala kondycja fizyczna, i taka, która służy nie rekordom, lecz utrzymaniu sprawności przez całe życie. Wierzę, że naprawdę poprawia ona jakość życia, a starzejącego się człowieka podtrzymuje psychicznie. Nie ma wątpliwości, że ci z moich pacjentów, którzy dzięki ruchowi zachowują pełną sprawność fizyczną, czują się młodziej, wyglądają młodziej i są we wszystkich zakresach bardziej aktywni. Chociaż najlepiej przyzwyczaić się do systematyczności w tym zakresie, zanim zaczną szwankować po trochu funkcje organizmu (po trzydziestce), na regularne ćwiczenia nigdy nie jest za późno. Jestem przekonany, że odpowiednio dawkowany przez całe życie ruch, nie obciążający nadmiernie kości, lecz mobilizujący je do zatrzymywania wapnia oraz wzmacniający mięśnie, co podnosi ich wytrzymałość, koordynację i elastyczność, może opóźnić wiele objawów związanych ze starzeniem.</p>

Rak prostaty – wczesne wykrycie nagrodzone

Jest to choroba, na którą cierpią przeważnie starsi mężczyźni, częściej żonaci niż samotni, a ryzyko zachorowania wzrasta wraz z wiekiem.

W większości przypadków rak prostaty, czyli gruczołu krokowego, zostaje wykryty, gdy nastąpiły już przerzuty, a więc w tak zaawansowanym stadium, że za późno jest na wyleczenie. To zła wiadomość. Ale mam i dobrą – rozpoznany odpowiednio wcześnie jest uleczalny. A wczesne rozpoznanie wymaga jedynie badania palpacyjnego. Żadnych prześwietleń, żadnych badań inwazyjnych. Uważam, że gdyby każdy mężczyzna po czterdziestce był co roku badany palpacyjnie przez lekarza (za pomocą palca per rectum, czyli przez odbyt), z pewnością by było mniej zgonów na raka prostaty. Pięć lat przeżywa 75 procent mężczyzn od momentu rozpoznania choroby, jeśli nastąpiło ono odpowiednio wcześnie i gdy podjęte zostało właściwe leczenie.

Kontynuuj czytanie

Nerwica? Nie wierzcie w to!

Pewna dziewiętnastolatka zasięgnęła porady lekarza domowego, ponieważ – podobnie jak kobieta z podostrym bakteryjnym zapaleniem wsierdzia i męż-czyzna z infekcją protezy biodrowej – przez dwa już miesiące miała gorączkę, bóle i czuła się osłabiona z bliżej nieokreślonej przyczyny. Tuż przedtem była dwukrotnie w gabinecie stomatologicznym (u paradontologa, specjalisty od chorób przyzębia) z powodu bólu i krwawienia dziąseł przy myciu zębów. Nie podano jej antybiotyków podczas żadnej z tych wizyt, ponieważ zapytana zaprzeczyła, jakoby kiedykolwiek miała szmery w sercu lub gorączkę reumatyczną.

Kontynuuj czytanie

Zapobieganie bolesnym konsekwencjom

Podstawą zapobiegania popółpaścowemu nerwobólowi wydaje się być wczesna diagnoza. Im wcześniej pacjent i lekarz odkryją rozwijający się półpasiec i im wcześniej interweniują, tym mniejsze prawdopodobieństwo utrzymywania się długotrwałego bólu. Badania, którymi objęto dzieci z obniżoną odpornością chore na półpasiec, wykazały, że wczesne wkroczenie z interferonem (w ciągu pierwszych czterech lub pięciu dni) zmniejszało prawdopodobieństwo utrzymywania się bolesności. [Interferon uważany był wówczas jeszcze za środek optymalny.]

Kontynuuj czytanie

Nie tylko wstrzemięźliwość seksualna

<p>Czy opryszczce można zapobiec? Co można zrobić, żeby zmniejszyć częstotliwość nawrotów i ich nasilenie? Jakie środki są skuteczne, a jakie są tylko stratą czasu i pieniędzy? Jest tylko jeden sposób absolutnie pewnej ochrony przed opryszczką, dający gwarancję, że się jej nie złapie – całkowita abstynencja seksualna. Nie jest jednak<!–more–> realna i trudno ją powszechnie zalecać. W drugiej kolejności należy wymienić rozwagę w sprawach seksu. Sprzymie-rzeńcem okazuje się tu strach, który idzie w parze ze wstrzemięźliwością. Strach przed opryszczką, a przede wszystkim przed AIDS, doprowadził do zmniejszenia się – w porównaniu z dawnymi laty – ilości przypadków kiły, rzeżączki i innych chorób przenoszonych drogą płciową. Sprawił, że ludzie wykazują więcej rozwagi przy wyborze partnera. Trzeba jednak pamiętać, że nosicielstwo można wykluczyć jedynie badaniem laboratoryjnym.</p><p> Trudno liczyć na to, że kochankowie będą z tego powodu odkładali miłosne zapały. A opryszczka może być przenoszona także w tym okresie, kiedy nie ma widocznych zmian na skórze. Na dodatek, jeśli ktoś sądzi, że skoro już ma opryszczkę, to jest zabezpieczony przed powtórnym zakażeniem, to się myli. Że tak być nie musi, dowodzi opisana niżej historia. Jeden z moich pacjentów, czterdziestoczteroletni mężczyzna, był po rozwodzie z żoną, jednak – mimo że odeszła do innego – nadal ją kochał. W tym trudnym dla siebie okresie pewnego dnia poczuł nagle ból za mostkiem, zaczął się intensywnie pocić, osłabł i miał mdłości. Był to zawał serca.</p>

Beztroska dziś czy życie jutro?

Niektórzy pacjenci nie chcą wysłuchiwać „kazań”, a tym bardziej płacić za nie rachunków – zwłaszcza gdy to, co mówi lekarz, nie jest przyjemne. Może trudno w to uwierzyć, ale taki pacjent woli, żeby lekarz traktował go rutynowo i ograniczał się do oceny wyników badań oraz wypisania recepty. Nie cierpi zrzędzenia o diecie, gimnastyce, poziomie cholesterolu, sprawności fizycznej, alkoholu i papierosach. Rozumuje tak: sam o tym wszystkim wiem i sam podejmę decyzję, od kiedy – jeśli w ogóle – zacznę takich rygorów przestrzegać. Są więc pacjenci, którzy po prostu nie życzą sobie, żeby ich lekarz strofował, w dodatku za ich własne pieniądze.

Kontynuuj czytanie

Typ A, czyli o małżach na surowo i afrodyzjakach

<p>Dwudziestopięcioletnia Jane pracowała w przedszkolu, gdzie codziennie przez kilka godzin opiekowała się małymi dziećmi. Pewnego lata wyjechała ze swoim chłopcem na dwa tygodnie nad ocean, do Marylandu. Oboje uwielbiali plażę i przepadali za „owocami morza”. Wybrali się więc na połów małży w zatoce Chesapeake. <!–more–> Połów się udał. Zanieśli zdobycz do domu i urządzili sobie prawdziwą ucztę, zadbawszy także, by nie zabrakło im schłodzonego piwa. Wieczór uznali za udany pod każdym względem, czyniąc nawet obserwację, że surowe małże, podobnie jak ostrygi, rzeczywiście działają jak afrodyzjak. Jakieś trzy tygodnie później Jane źle się poczuła. Straciła właściwą sobie energię i apetyt. Nie miała nawet ochoty na papierosy (przedtem wypalała półtorej paczki dziennie). Jej chłopak, Ed, miał o czym myśleć. Był pewien, że przyczyną tych wszystkich objawów – uczucia zmęczenia, a zwłaszcza nudności, była ciąża, efekt owej namiętnej (również dzięki małżom) nocy nad morzem. Nie poruszał jednak tego tematu. W kilka dni później Jane zaczęła skarżyć się na bóle w stawach. Ed przypomniał sobie wówczas, że kiedyś wyczytał gdzieś, iż ciężarne kobiety nie chorują na zapalenie stawów i przestał się niepokoić ewentualnością ciąży (powiem wam, że niewiele wyniósł z tej lektury, bo problem jest bardziej złożony, ale nie o to tu chodzi). Sama J ane ani przez chwilę nie podej rzewała ciąży: pamiętała o zabezpieczeniu się nawet w przypływie największej namiętności. Kiedy Ed również stracił apetyt i zaczął lekko gorączkować, ostatecznie odrzucił domysły na temat ciąży u Jane i doszedł do wniosku, że oboje złapali jakąś infekcję wirusową.</p>

Woda, woda i jeszcze raz woda

<p>Nawrotów kamicy moczowej można uniknąć przynajmniej w 50 procentach przypadków. Pomimo tego, zarówno lekarze, jak i pacjenci, na ogół zachowują się w tej sprawie biernie. Jest to tym bardziej zadziwiające, że prawie siedemdziesiąt procent ludzi, którzy mieli już jeden atak, może spodziewać się następnego. <!–more–> Każdy, kogo dotknęła już kamica moczowa, a chce uniknąć nawrotów, powi-nien zacząć od zrozumienia mechanizmu tworzenia się kamieni. Normalny mocz zawiera różnorodne substancje organiczne i mineralne występujące w nim stale i mniej więcej w stałych proporcjach. W toku takiej czy innej choroby pojawiają się dodatkowe „nienormalne” składniki, np. złuszczony nabłonek. Najczęściej stają się one tzw. jądrem krystalizacji, wokół którego wytrącają się i scalają ze sobą w kamień sole mineralne. Są dwie podstawowe przyczyny powodujące, że cząsteczki soli mineralnych, kwasu moczowego czy inne, normalnie obecne w moczu w stanie ciekłym, zaczynają się krystalizować. Albo zbyt duża ilość któregoś z minerałów dostaje się do moczu i wskutek zwiększonego stężenia nie może się do końca rozpuścić, albo zmienia się skład moczu jako środowiska, co sprawia, że nawet przy normalnym stężeniu dana substancja wytrąca się w postaci kryształków. Kiedy lekarz określi skład chemiczny kamienia i stwierdzi, który z powyższych dwóch mechanizmów zadziałał w danym przypadku oraz ewentualnie ustali pierwotną przyczynę, wówczas może wraz z pacjentem zacząć przeciwdziałanie. Jeżeli, na przykład, kamienie powstały z powodu nadmiernej bądź kwaś- ności (szczawiany wapnia), bądź zasadowości moczu (fosforany wapnia), to można zażywać środki wyrównujące brak równowagi kwasowo-zasadowej. Jeżeli natomiast jest za dużo kwasu moczowego i we krwi, i w moczu (jak w skazie moczanowej) i z tym wiąże się uporczywe formowanie się kamieni moczanowych, być może, trzeba zmienić dietę albo przyjmować odpowiednie leki</p>

Rak żołądka – dieta na cenzurowanym

Należy do groźnych nowotworów i tylko 16 procent chorych żyje pięć lat. Częściej zapadają na niego mężczyźni i osoby z populacji o niskich dochodach.

Żołądek jest wyodrębnionym odcinkiem przewodu pokarmowego, ma kształt litery J i zaczyna się tam, gdzie kończy się przełyk, a kończy – gdzie zaczyna się jelito cienkie.

Jakie czynniki mogą wywołać nowotwór żołądka? Przede wszystkim istotna jest zawartość kwasu solnego w soku żołądkowym. Jego nadmiar powoduje owrzodzenia śluzówki żołądka, natomiast niedobór może być przyczyną raka. Na tle niedoboru rozwija się szereg chorób, z których każda zwiększa ryzyko raka. Należą do nich niedokrwistość Addiso- na-Biermera, zwana dawniej złośliwą, wywołana brakiem „czynnika wewnętrznego” w soku żołądkowym, co upośledza wchłanianie witaminy B—12 z przewodu pokarmowego zanikowy nieżyt żołądka, przy którym błona śluzowa nie jest w stanie wydzielać kwasu oraz achlorhydria (bez- kwaśność soku żołądkowego), czyli brak „wolnego” kwasu solnego w soku żołądkowym. Osoby cierpiące na jedno z tych schorzeń powinny często poddawać się dokładnym badaniom lekarskim, żeby – w razie rozwoju zmian nowotworowych – możliwa była wczesna interwencja.

Kontynuuj czytanie

Metoda Pritikina

<p>Nathan Pritikinbył specjalistąodżywienia, nie lekarzem. W1958 roku wykryto u niego chłoniaka złośliwego (raka węzłów chłonnych). Podobno stwierdzono też bardzo znaczące odchylenia od normy w elektrokardiogramie wysiłkowym, jaki mu w tym czasie zrobiono. Inne badania układu sercowo-naczyniowego nic szczególnego nie<!–more–> wykazywały, ale poziom cholesterolu wynosił 280 mg%. Przez długie lata, aż do śmierci w 1985 r., pan Pritikin kontynuował terapię z powodu chłoniaka. Zapisał się w pamięci Amerykanów jako autor programu leczniczo-profilaktycznego opartego na diecie i ruchu. Wpłynął on na styl życia tysięcy moich rodaków. Wiele osób woli metodę Pritikina od diety polecanej przez American Heart Association (zwracam jednak uwagę, że zwolennicy Pritikina uważają, iż nie jest wystarczająco radykalna nawet najostrzejsza III wersja tej diety!).</p><p> Decydując się iść za radami Nathana Pritikina można to realizować na dwa sposoby: indywidualnie lub w grupie kuracjuszy. Jeśli pozostaje się w domu, trzeba zapoznać się z dietą z książki autora i ustalić własny program aktywności ruchowej, która jest integralną częścią metody Piritkina. Kilku moich pacjentów tak zrobiło i byli zadowoleni z wyników. Jeżeli jednak komuś potrzebna jest większa dyscyplina, motywacja i kontrola, może zamieszkać w centrum Pritikina na okres trzech tygodni, dołączając do niewolniczej, powiedzmy sobie szczerze, grupy. W takim ośrodku kładzie się bardzo duży nacisk na motywację. Na każdej wspólnej sesji mówi się o tym, jak ważne jest dla zdrowia obniżanie poziomu cholesterolu i uaktywnienie się ruchowe.</p>

Zapalenie pęcherza moczowego – choroba miodowego miesiąca

Jedną z najczęstszych chorób u kobiet jest zapalenie pęcherza moczowego pochodzenia zakaźnego. Prawdę powiedziawszy, narażona jest na nie każda seksualnie aktywna kobieta. Bywają takie, u których nawroty tej choroby występują co dwa lub trzy miesiące. Niepotrzebnie cierpią, ponieważ zapaleniu pęcherza można z dobrym skutkiem zapobiegać.

Kontynuuj czytanie