Monthly Archives: Kwiecień 2012

Rodniki – wolne i niebezpieczne

<p>Jedna z popularnych teorii dotyczących związku procesu starzenia się z dietą mówi o „wolnym rodniku,” chemicznym produkcie ubocznym komórkowej przemiany materii. Wolne rodniki powstają w procesach energetycznych z udziałem tlenu (nie we wszystkich tlen bierze udział). Organizm nie najlepiej sobie z nimi<!–more–> radzi. Uważa się, że przyspieszają one proces starzenia się, mają swój udział w powstawaniu raka, nadciśnienia, demencji starczej i niedomagań systemu odpornościowego (upośledzonej odporności). Kiedy przez odpowiedni dobór diety zredukuje się ich ilość u małych zwierząt laboratoryjnych, następstwem są trzy zjawiska: wydłuża się średnia życia tych zwierząt, podnosi się ich ogólna odporność i zatrzymuje rozwój niektórych nowotworów. Dieta, która ma takie uzdrowicielskie właściwości, zawiera tylko minimalne ilości tłuszczów wielonienasyconych i jest na tyle uboga w kalorie, że doprowadza do obniżenia ogólnej wagi ciała. (Czy pamiętacie jak kardiolodzy zalecali spożywanie tłuszczów wielonienasyconych w zapobieganiu chorobie wieńcowej? Dopiero kiedy badania wykazały zwiększoną liczbę przypadków zachorowań na raka u ludzi spożywających duże ilości tych tłuszczów, wycofano się z tego!) Jak wykazują wspomniane badania na zwierzętach, również selen, śladowy pierwiastek opisywany w literaturze dotyczącej zapobiegania rakowi, wydaj e się zmniej szać uszkodzenia spowodowane przez wolne rodniki. Jest możliwe, że zastosowanie u ludzi podobnej diety, zawierającej wystar-czającą ilość podstawowych składników odżywczych, ale niskokalorycznej i nis- kotłuszczowej, i uzupełnianie jej selenem w ilości 50 do 100 mg dziennie, pozwoli na przedłużenie życia. A teraz parę słów na temat antyutleniaczy, które również mają związek z wolnymi rodnikami. Najlepiej znane antyutleniacze to witaminy E i C. Podawanie ich zmniejsza u zwierząt laboratoryjnych szkodliwe działanie uboczne wol-nych rodników, czyli witaminy te spełniają rolę swoistych „czyścicieli” ustroju, usuwających z ustroju te niepożądane produkty uboczne przemiany materii. Dowodzi tego poniższe doświadczenie.</p>

Rak wątroby – zaczyna się zwykle od marskości

Pierwotny rak wątroby (czyli taki, który nie jest przerzutem do tego narządu) zdarza się w naszej części świata rzadko, ale na przykład w Afryce stanowi jedną z najczęstszych przyczyn zgonów.

Chorują przeważnie mężczyźni w starszym wieku, a 60-80 procent przypadków rozwija się u osób z marskością wątroby, która jest późnym następstwem albo wirusowego zapalenia wątroby typu B, albo alkoholizmu, z tym że głównym czynnikiem ryzyka, wedle statystyk na całym świecie, jest jednak nie alkohol, lecz wirusowe zapalenie wątroby typu B. Obecnie, na szczęście, można mu zapobiegać dzięki szczepionce. Szczepieniom powinni się poddać wszyscy, którzy są szczególnie zagrożeni zakażeniem wirusem B (homoseksualiści, narkomani, osoby, które miały liczne transfuzje, a także narażone na kontakt z chorymi oraz niemowlęta, których matki są nosicielkami tego wirusa).

Kontynuuj czytanie

Badajmy się zatem, na ile możemy, sami, ale nie wyręczajmy we wszystkim lekarza.

Dokąd zmierzamy?

Już w trakcie pisania tej książki kilka ciekawych teorii i koncepcji, o których w niej wspominam, stało się przedmiotem badań mających na celu ich potwierdzenie bądź odrzucenie. Jeśli chodzi, na przykład, o związek raka z dietą Narodowy Instytut Przeciwrakowy patronuje dwudziestu sześciu dużym pracom badawczym prowadzonym w USA i za granicą. Tysiące zagrożonych ludzi będzie przez wiele lat pod obserwacją, aby stwierdzić, czy podawanie beta-karotenu, witaminy C i E oraz mikroelementów-wszystko to umiarkowanie tutaj zalecałem – rzeczywiście zmniejsza zachorowalność na raka piersi, płuc, jelit i przełyku. Kontynuuj czytanie

Nadciśnienie – cichy zabójca

Wysokie ciśnienie tętnicze krwi sprzyja miażdżycy, szczególnie w tętnicach zaopatrujących mózg, oczy, nerki, nogi i prawdopodobnie również serce. Więk-szość lekarzy przyznaje, że podwyższone ciśnienie należy „wyrównać”, ale do jakiej „normy”? I w jaki sposób najłatwiej je obniżyć? Dietą, redukcją nadwagi, ćwiczeniami fizycznymi czy lekami? A może trzeba działać na wszystkich tych czterech frontach naraz?

Kontynuuj czytanie

Główne sygnały ostrzegawcze

Uparcie przypominam na kartach tej książki, jak ważna – dla wczesnego rozpoznania choroby i jej leczenia – jest znajomość objawów sygnalizujących raka. Oto najważniejsze sygnały:

• Nie zamierzona utrata pięciu lub więcej kilogramów u zdrowej dotąd osoby może być wynikiem raka, zwłaszcza trzustki, żołądka, przełyku lub płuc.

• Utrzymująca się z niewiadomych przyczyn gorączka jest częstym objawem raka i może być pierwszą oznaką choroby Hodgkina, chłoniaków nieziarniczych oraz pewnych odmian raka nerki.

Kontynuuj czytanie

Nieromantyczna podróż statkiem

<p>Kto nie marzy o wspaniałym, długim, romantycznym rejsie i wylądowaniu na egzotycznej wyspie? Jednak to marzenie może obrócić się w koszmar z powodu choroby morskiej. Piękne widoki, wspaniałe jedzenie, bale i inne rozrywki, a nawet okazj a do romantycznej przygody na statku tracą swą atrakcyjność wobec długich godzin i<!–more–> dni, podczas których nękają człowieka mdłości, nawet wymioty, bóle głowy i ogólnie fatalne samopoczucie.</p><p> Znam kilka osób, które przez długie lata zbierały pieniądze na taką wycieczkę i już w pierwszym porcie opuściły swój „okręt marzeń”, żeby wrócić do domu samolotem, nie zważając na poniesione koszty. Pozwolę sobie opowiedzieć o moich własnych doświadczeniach z morskiego rejsu, bo czegoś się nauczyłem, co może wam się przydać. Kocham morze i dlatego kilka lat temu, chcąc uciec od szarej codzienności, namówiłem żonę na dziesięciodniową podróż statkiem. Tak naprawdę sama wybrałaby zapewne pewny grunt pod nogami w postaci białej, piaszczystej plaży z widokiem na ocean. Wykupiliśmy bilety na rejs pięknym statkiem transatlantyckim o zgrabnej sylwetce. </p><p>W planie było zwiedzanie kilku egzotycznych portów na Karaibach i w Meksyku. Z góry cieszyliśmy się na odpoczynek, czytanie na pokładzie i kąpiele słoneczne – z dala od mroźnej, szarej zimy w Nowym Jorku. Zaprosiliśmy kilku przyjaciół na pożegnalne przyjęcie w kabinie, bezpośrednio przed wypłynięciem. Kiedy popijaliśmy szampana przegryzając wspaniałymi zakąskami z okrętowej kuchni – komentowanej z zazdrością przez naszych przyjaciół – moja żona wzięła mnie na stronę i spytała, czy nie przeszkadza mi kołysanie. (Przypominam, że statek był jeszcze przycumowany w porcie, mocno i solidnie.</p>

Utrata słuchu – przyczyny

Amerykańska pisarka, Helen Keller, która była zarówno niewidoma, jak i niesłysząca, porównała kiedyś te dwa kalectwa następująco: „Ślepota odziela człowieka od rzeczy, a głuchota oddziela człowieka od człowieka”.

Upośledzenie słuchu jest jednym z najpowszechniej występujących schorzeń. Wielu ludzi nie zdaje sobie przy tym sprawy z tego, że źle lub gorzej słyszą, a są i tacy, którzy nie chcą się do tego przyznać. Dziecko źle słyszące bywa traktowane jako takie, które „ma kłopoty z nauką” albo „źle się zachowuje”. U starszych ludzi głuchota często sprawia, że się izolują od otoczenia, stają się podejrzliwi, popadają w depresję i manifestują inne jeszcze objawy otępienia starczego.

Kontynuuj czytanie

Nieszczelna zastawka i… sztuczne biodro

<p>Pamiętacie zapewne kobietę z infekcją zastawki serca, której przypadek opisałem w pierwszym rozdziale. Nie sądziła, jak większość ludzi, że usuwanie kamienia nazębnego jest na tyle nieobojętnym dla organizmu zabiegiem, że należało poinformować dentystę (skoro sam o to nie spytał) o szmerach w sercu, które zaczęła miewać<!–more–> w wieku lat kilkunastu. Nie podano jej przed zabiegiem żadnych antybiotyków (a było to z punktu widzenia profilaktyki konieczne) i dlatego doszło do zagrażającej życiu infekcji zastawki serca, czyli bardziej fachowo – podostrego bakteryjnego zapalenia wsierdzia. (Przy okazj i chcę wyjaśnić, że szmery w sercu nie zawsze świadczą o zaburzeniach jego pracy, wymagających profilaktycznego przyjmowania antybiotyków. W wielu przypadkach mają one charakter czynnościowy, tzn. słyszy się po prostu „zawirowanie” krwi w komorach serca. Takie niewinne szmery najczęściej zdarzają się we wczesnym okresie życia.</p><p> Charakterystyczne jest to, że raz są słyszalne, a innym razem nie i często znikają z wiekiem. W każdym jednak przypadku należy poddać się dokładnym badaniom, żeby się upewnić, czy rzeczywiście są one niegroźne.) Wróćmy jednak do mojej pacjentki. Gdyby miała podostre zapalenie wsierdzia, zanim odkryto antybiotyki, najprawdopodobniej by zmarła. (Schorzenie to zwane jest „podostrym”, gdyż stan zapalny „tli się” jakiś czas przed zaostrzeniem objawów, „bakteryjnym” – ponieważ czynnikiem sprawczym są bakterie, „zapaleniem wsierdzia”, bo infekcją dotknięta jest wyściółka wewnętrznej powierzchni serca, łącznie z zastawkami.)</p>

Prosto z serca

<p>Teraz trochę informacji o wędrujących zakrzepach, ale nie w żyłach, jak było w przypadku Mary i Maxa, lecz w tętnicach. Podłoże bywa różne, zacznę od jednego z zaburzeń rytmu pracy serca, tzw. MIGOTANIA PRZEDSIONKÓW, bo występuje dość powszechnie. Na czym ono polega? U większości zdrowych ludzi czasami zdarza się<!–more–> „dodatkowe” uderzenie serca. W migotaniu przedsionków wygląda to tak, jakby każde uderzenie było „dodatkowe”, gdyż skurcze komór „nie nadążając” za przyspieszonymi pobudzeniami mięśni przedsionków, stają się niemiarowe. W gruncie rzeczy, jeżeli uda się utrzymać częstość bicia serca w rozsądnym przedziale, powiedzmy między sześćdziesiąt a osiemdziesiąt ude-rzeń na minutę (w tym celu przepisuje się preparat nasercowy z naparstnicy), większość ludzi z migotaniem przedsionków, pomimo nieregularności rytmu pracy serca, może zupełnie normalnie funkcjonować. Migotanie przedsionków nie jest równoznaczne z chorobą serca. Może poja-wiać się napadowo lub utrzymywać się stale. Kilku moich pacjentów ma ustalone migotanie, a mimo to czują się zupełnie dobrze. Napadowe stwierdzono kiedyś, przy okazji badań rutynowych, u jednego z naszych astronautów. Ponieważ był w znakomitej kondycji fizycznej i nie miał żadnych dolegliwości, pozwolono mu wziąć udział w jednym z lotów na księżyc. Sam też obserwowałem czasami tę nieprawidłowość, utrzymującą się od kilku minut do kilku dni, u poza tym zdrowych ludzi, ale pijących zbyt dużo kawy, palących papierosy, przeżywają-cych napięcie</p>

Starcze zwyrodnienie plamki

Druga ważna przyczyna utraty wzroku to starcze zwyrodnienie plamki (zwanej też plamką żółtą). W zasadzie jest to choroba związana z procesem starzenia się i dotyka osoby powyżej sześćdziesiątego piątego roku życia. Istnieje jednak również jej postać dziedziczna ujawniająca się czasem u ludzi młodych. Plamka to część siatkówki odpowiedzialna za ostrość widzenia. Przyczyna jej zwyrodnienia, a z czasem zaniku, nie ma nic wspólnego z ciś-nieniem wewnątrzgałkowym, lecz leży po stronie naczyń krwionośnych siatkó-wki. Gdy pękają lub przeciekają, plamka nie otrzymuje ani krwi, ani tlenu. Typowy przebieg choroby wygląda mniej więcej tak: kobieta lub mężczyzna, prawie zawsze powyżej sześćdziesięciu pięciu, a jeszcze bardziej prawdopodo-bne, że siedemdziesięciu pięciu lat, zauważa że centrum jej/jego pola widzenia przesłania ciemna plamka. Ponieważ plamka żółta jest mniejsza niż łebek pinezki, a pozostała część siatkówki nie zostaje tak wcześnie zaatakowana, ludzie ci w zasadzie widzą wszystko z wyjątkiem tego, co znajduje się dokładnie na wprost nich. Widzenie peryferyjne zostaje upośledzone znacznie później (w przeciwieństwie do jaskry, przy której widzenie peryferyjne jest upośledzone jako pierwsze). Wolą zatem mieć swojego rozmówcę obok siebie niż przed sobą, a oglądając telewizję wolą patrzeć na obraz prawie pod kątem prostym, a nie na wprost.

Kontynuuj czytanie

Urazy mózgu – częsta przyczyna zmian w zachowaniu

<p>Powtarzające się urazy mózgu, jakich np. doznają wskutek otrzymywanych ciosów bokserzy, mogą również spowodować wystąpienie zmian w zachowaniu przypominających objawy choroby Alzheimera. W przypadku bokserów diagnoza jest oczywista, ale też nie ma ona dla delikwenta istotnego znaczenia, ponieważ<!–more–> uszkodzenia mózgu są z reguły w tych razach nieodwracalne. Jednak upowszechnianie tego faktu ma ogólniejsze znaczenie – ciągle za mało krytycznie patrzy się na przepisy obowiązujące w tym sporcie. Wprawdzie wymaga się, i jest to praktykowane, by bokser, który znalazł się na deskach lub został znokautowany, został poddany badaniu tomograficznemu mózgu (jeśli nie wykazuje ono nieprawidłowości, powraca na ring), ale wiadomo, że jest wiele takich przypadków, kiedy dochodzi do uszkodzenia mózgu, które nie od razu daje się wykryć badaniem. Oczywiście, nie trzeba być bokserem, żeby doznać urazu mózgu. U starszych osób nawet lekki uraz głowy może spowodować powstanie krwiaków pod czaszką, nad lub pod oponą. Jeśli krwiak jest dość duży, uciska mózg, uszkadzając go i stając się przyczyną najróżnorodniejszych problemów neurologicznych – również takich, które objawiają się podobnie jak choroba Alzheimera. Następstwa takich urazów są w większości do zlikwidowania, oczywiście pod warunkiem, że zostaną prawidłowo rozpoznane. Jeżeli na podstawie szczegółowych badań stwierdza się u pacjenta uraz mózgu, którego skutki są nieodwracalne, rodzina powinna być dokładnie informowana 0 przyczynach, by nie przypisywano zaburzonego zachowania starości i chorobie Alzheimera.</p>

Różyczka

<p>Różyczka wymaga oddzielnego komentarza. Chociaż sama choroba jest łagodna, wiąże się z ryzykiem poważnych wad wrodzonych u dziecka, którego matka chorowała na nią będąc w ciąży. Zagrożenie jest na tyle duże, że stanowi wskazanie do aborcji, jeżeli pozwalają na to względy osobiste i religijne. Szczepionka przeciw różyczce<!–more–> uzyskała licencję w 1969 roku, ale szacuje się, że wiele osób nie jest uodpornionych na tę chorobę ani w sposób naturalny przez jej przebycie, ani sztuczny – przez szczepienie. Każda kobieta w wieku płodności podejrzewająca, że nie ma na nią odporności, powinna jak najszybciej się zaszczepić i odczekać co najmniej pełne trzy miesiące, zanim zajdzie w ciążę. Szczepionka przeciwko różyczce jest bowiem żywa, istnieje zatem ryzyko przedostania się jej do płodu i uszkodzenia go. Z najnowszych badań wynika wprawdzie, że nie jest pod tym względem niebezpieczna, proponuję jednak rezerwę wobec tego odkrycia. Szczepieniu powinni się też poddać – ze względu na możliwość przenoszenia tej choroby – wszyscy nieuodpornieni, którzy pracują w służbie zdrowia. Ostatnio wprowadza się szczepionkę przeciw zapaleniu opon mózgowych wywoływanemu przez haemophilus influenzae. Wbrew nazwie bakteria ta wywołuje nie grypę, lecz groźną odmianę zapalenia opon mózgowych, która w Stanach Zjednoczonych atakuje jedno na dwieście dzieci, a współczynnik śmiertelności wynosi 5 procent. Ta nowa szczepionka została zatwierdzona do użytku w Stanach Zjednoczonych w kwietniu 1984 roku, szczepi się nią dzieci w wieku dwudziestu czterech miesięcy. Nie wiąże się z nią, jak mi wiadomo, żadne ryzyko, a efekty uboczne są minimalne, dlatego uważam, że powinno ją otrzymać każde dziecko.</p>

Nauka na tropie tajemnicy życia i młodości

Istnieje w nauce światowej nurt badawczy zajmujący się otwieraniem drzwi do nieśmiertelności i poszukiwaniem faktycznych, a nie powierzchownych roz-wiązań problemów związanych ze starzeniem się. Przykładem niech będą wnik-liwe badania nad czerwonymi krwinkami, których funkcja polega na dostar-czaniu tlenu do każdego organu i każdej komórki ciała. Są one produkowane w szpiku kostnym i każda z nich żyj e normalnie dokładnie 120 dni, a przez ten czas krąży po ustroju, docierając do każdego jego zakamarka. Przed upływem tych 120 dni czerwona krwinka bez problemu przechodzi przez śledzionę, tak jak przez inne narządy. Ale sto dwudziestego dnia życia, trafiając w swej wędrówce do tego organu, zostaje wychwycona i oddzielona od miliona innych otaczających ją czerwonych krwinek, po czym zniszczona. Dlatego mówi się o śledzionie, że jest „cmentarzem czerwonych krwinek”. Żelazo, barwniki i inne substancje zawarte w komórce zostają ponownie włączone do obiegu i służą jako budulec nowych czerwonych krwinek, nieprzerwanie produkowanych w szpiku. Naukowcy próbują odkryć, skąd śledziona wie, które krwinki żyją już 120 dni, a więc kwalifikują się do zniszczenia, i dlaczego tak się dzieje, innymi słowy – dlaczego komórka „musi umrzeć” w tym właśnie czasie. Jeżeli uda się znaleźć przyczynę, może to pomóc w zrozumieniu procesu starzenia i granicy ludzkiego życia.

Kontynuuj czytanie

Pocałuj mnie, ale nie podawaj mi ręki

Niektórych zapewne zaskoczy stwierdzenie, że w zarażeniu katarem główną rolę odgrywają ręce – to za ich pośrednictwem najczęściej są przenoszone wirusy kataru. Moi przyjaciele zarazili się właśnie przez kontakt rąk z zakażonymi chusteczkami, którymi wielokrotnie wycierali nos i buzię dziecka, zamiast każdą po jednorazowym użyciu wyrzucić. W ten sposób bezwiednie przenosili wirusy na swoje ręce, a następnie do oczu, nosa lub ust. Opieka nad chorym stwarza, oczywiście, warunki sprzyjające zarażeniu, ale równie dobrze może do niego

Kontynuuj czytanie

Zapalenie tętnicy skroniowej – groźba oślepnięcia

U starszych ludzi i ta choroba może spowodować utratę wzroku. Znam z własnej praktyki lekarskiej wcale niemałą liczbę takich przypadków. A oto jeden z nich. Pacjentka miała sześćdziesiąt siedem lat i cieszyła się dotąd niezłym zdrowiem. Jakieś dwa tygodnie przed wizytą u mnie dostała niewysokiej gorączki, której towarzyszyły bóle całego ciała. Była pewna, że to grypa. Bolała ją głowa i mięśnie, poza tym lewa skroń stała się nagle wrażliwa na dotyk.

Kontynuuj czytanie

Chłoniaki nieziarnicze – chłoniaki złośliwe

Limfocyty to białe ciałka krwi, które pełnią ważną rolę w reakcjach im-munologicznych organizmu, broniąc go przed infekcjami. Jak na ironię, to one mogą wywołać rozwój nowotworu, zwanego chłoniakiem nieziarniczym, gdy ulegną niekontrolowanemu rozrostowi. Wiele przypadków daje się pomyślnie leczyć. Chłoniaki bywają dziedziczne. Często występują też u osób z osłabionym systemem odpornościowym. Zaburzenia odporności mogą być wrodzone lub pojawić się w późniejszym okresie życia. Słynny „chłopiec ze szklanego klosza”, który żył tylko i aż dwanaście lat przebywając w hermetycznym pomieszczeniu w szpitalu w Houston, urodził się z praktycznie nie funkcjonującym systemem immunologicznym. Gdy w związku z transplantacją zachodzi konieczność celowego „pozbawienia odporności”, żeby organizm nie odrzucił przeszczepionego organu, ryzyko zachorowania na chłoniaka zwiększa się od 40 do 100 razy.

Kontynuuj czytanie

Od choroby morskiej do zaburzeń rytmu dobowego

Ogłoszenia biur turystycznych mówią, że „już sama podróż jest połową przyjemności”. Niestety, nie zawsze jest to prawdą. Wiedzą o tym osoby, które cierpiały na chorobę morską na statku albo dostały krwotoku z nosa po kilku godzinach lotu, bo tak suche było powietrze w samolocie. A znalazłszy się już w miejscu pobytu miały nudności, wymioty, gorączkę czy biegunkę lub nawet – jeśli to było na dużych wysokościach – trudności z oddychaniem. Takie sensacje zatruwają życie, niezależnie od tego, jak piękna jest okolica.

Kontynuuj czytanie

Udar mózgu – złe i dobre wiadomości

Udar mózgu to trwałe lub przejściowe uszkodzenie tkanki nerwowej mózgu w następstwie utrudnionego lub całkiem odciętego dopływu krwi do mózgu. Tkanka nerwowa jest bardzo wrażliwa i wymaga stałego odżywiania, które zapewnia sieć naczyń tętniczych biegnących po powierzchni mózgu i przenikających głęboko do jego wnętrza. W funkcjonowaniu tej sieci mogą wystąpić różne nieprawidłowości. To, w jaki sposób udar się objawia – paraliżem, utratą mowy, ślepotą, śpiączką czy śmiercią – zależy i od jego przyczyny, i od tego, jaka część mózgu została nim dotknięta i jaka część tkanki uległa uszkodzeniu w wyniku niedotlenienia.

Kontynuuj czytanie

Zanim pójdziesz do laboratorium

Szereg badań, które do niedawna były wykonywane wyłącznie przez lekarza, szpital lub laboratorium, można dzisiaj zrobić we własnym zaciszu domowym. Na następnych stronach omawiam kilka przydatnych testów, które za pomocą prostych zestawów, jakie są dostępne w aptekach, można wykonywać samodzielnie. A co to ma wspólnego z profilaktyką? Żadne badanie nie zapobiega, oczywiście, chorobie, ale pozwala wcześniej ją wykryć i dzięki temu skuteczniej kontrolować oraz leczyć.

Kontynuuj czytanie

„Wędrujący zakrzep” – kiedy trucizna może uratować życie

<p>Na początek zła wiadomość. Tysiącom ludzi, krzątającym się co dzień wokół swoich spraw w błogiej nieświadomości wiszącego nad nimi, niczym miecz Damoklesa, niebezpieczeństwa, grozi w każdej chwili nagła katastrofa – zator, czyli zaczopowanie naczynia krwionośnego przez płynącą z prądem krwi skrzep- linę, inaczej – „wędrujący zakrzep”. Taki wędrujący czop zatorowy (może oderwać się cały zakrzep lub jego<!–more–> część) potrafi dotrzeć do mózgu (powodując udar), do płuc (powodując ich poważne uszkodzenie), nerek, nóg, śledziony, oczu – do każdej części ciała, do której dochodzą naczynia krwionośne. A teraz wiadomość dobra. Powstawaniu zakrzepów można zapobiegać. I o tym właśnie mówi ten rozdział. Historie pacjentów, które opowiem, dadzą pewne wyobrażenie o tym, jak dochodzi do zatoru i jak temu przeciwdziałać. Mary była trzydziestosiedmioletnią kobietą, redaktorką prestiżowego czaso-pisma poświęconego modzie. Żyła w satysfakcjonującym ją związku z pewnym wziętym prawnikiem. Stosowała pigułki antykoncepcyjne. Poza paroma żylaka-mi, które ukrywała dość skutecznie za pomocą pudru i pończoch w odpowiednim kolorze, cieszyła się dobrym zdrowiem. Przychodziła do mnie raz do roku, jak tego wymagał jej pracodawca. Za każdym razem ostrzegałem ją, żeby nie paliła papierosów, ale nie chciała z nich zrezygnować. „Doktorze, w mojej pracy, przy kontaktach z modelkami, agentami i wszystkim, co się z tym wiąże, nie mogę pozwolić sobie na przytycie. Było mi strasznie ciężko, kiedy byłam nastolatką. W college‘u ważyłam prawie sześćdziesiąt osiem kilogramów. To właśnie wtedy zaczęłam palić.</p>