Monthly Archives: Sierpień 2012

Rak tarczycy – skutki napromienienia

Ten nowotwór jest rzadki i rośnie tak wolno, że ponad 90 procent chorych żyje pięć lat od rozpoznania. Kobiety zapadają na niego dwukrotnie częściej niż mężczyźni, przeważnie między dwudziestym piątym a sześćdziesiątym piątym rokiem życia. Głównym czynnikiem ryzyka jest napromienienie.

Przed 1950 rokiem niemowlęta i dzieci często były leczone przez naświetlanie promieniami rentgenowskimi głowy lub szyi przy takich niegroźnych schorzeniach, jak przerost grasicy, zapalenie migdałków podniebiennych i migdałka gardłowego oraz trądzik. U wielu z nich po latach rozpoznano nowotwór tarczycy. Im dziecko młodsze, im większa dawka promieni i im krótsze przerwy między jednym naświetlaniem a drugim, tym większe prawdopodobieństwo zachorowania w przyszłości.

Kontynuuj czytanie

Dobre nawyki na co dzień

Jeśli chodzi o nawyki codzienne, trzeba się przyzwyczaić do picia wody w dużych ilościach, przynajmniej 8 pełnych szklanek (osoby cierpiące na choroby serca lub nerek powinny jednak przedtem zasięgnąć porady lekarskiej). Jeden z moich pacjentów, siedemdziesięciosześcioletni mężczyzna, oznajmił mi, że ostatnio cierpi na zaparcia. Dotychczas co rano oddawał stolec z punktualnością zegarka, a teraz zdarzało się to co trzy lub cztery dni, więc stolce były twarde i bolesne. Nie były cieńsze i nie widział w nich krwi. Wywiad też nie wskazywał na żadną poważną chorobę. Niemniej jednak przebadaliśmy go dokładnie, aby wykluczyć możliwość ukrytego guza w jelitach. Żadne badanie nie ujawniło nieprawidłowości. W końcu jednak przyczyna się wyjaśniła. Okazało się, że pacjent musiał często oddawać mocz z powodu przerostu gruczołu krokowego. Ponieważ był zmuszony wstawać trzy, cztery razy w nocy, aby opróżnić pęcherz, doszedł do wniosku, że powinien pić mniej wody. Wkrótce potem zaczęły się kłopoty z zaparciem. Pacjent poddał się operacji prostaty i szybko wrócił do zdrowia. Parcie na pęcherz moczowy już mu nie dokuczało i gdy znowu zaczął pić tyle wody, co przedtem, zaparcia przestały go nękać.

Kontynuuj czytanie

Starzenie się – wprawdzie nie choroba, ale…

<p>Często pamięta się swój pierwszy siwy włos i późniejsze refleksje, kiedy to początkowa ciekawość i zdziwienie zaczynały ustępować miejsca coraz większemu niepokojowi, gdy tych siwych włosów pojawiało się coraz więcej. A gdyby tak przypomnieć sobie jeszcze, co się myślało w młodości o chirurgii plastycznej? Człowiek<!–more–> młody uważa za zupełnie zrozumiałe, że ktoś chce zoperować rozszczepione podniebienie czy nos a’la Cyrano de Bergerac, ale wręcz nie mieści mu się w głowie, że można „iść pod nóż” tylko po to, by wyglądać młodziej. Aż pewnego dnia, kiedy stojąc przed lustrem wygładza bruzdy na czole, fałdy na policzkach, worki pod oczami i tłuszcz na podbródkach, zaczyna to rozumieć. I zastanawiać się – a może jednak… Nagle chirurgia plastyczna przestaje być dla niego czymś bardzo odległym. W życiu każdego człowieka przychodzą też momenty, kiedy trudniej niż dawniej przypomina sobie nazwiska lub zaczyna niedosłyszeć w teatrze czy na zebraniu. U kobiet coraz rzadziej pojawia się miesiączka, aż w końcu ustaje, a wielu mężczyzn zauważa, że gra w golfa stała się dla nich ważniejsza od seksu. To tylko kilka sytuacji życiowych, w których człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że nie tylko inni się starzeją. Ludzie różnie sobie radzą z problemem starzenia. Niektórzy po prostu „przy-stosowują się”. Robią plany na „złotą jesień” i godzą się ze stopniowym ograni-czaniem swojej aktywności jako z czymś nieuniknionym. Inni nie mogą tego zaakceptować. Próbują zmienić swój wygląd za pomocą makijażu, farbowania włosów lub chirurgii plastycznej – podciągania skóry twarzy, korygowania pośladków, brzucha czy biustu, które zyskały tkankę tłuszczową, a straciły jędrność.</p>

Profilaktyka – w gabinecie lekarskim i w domu

Parę lat temu starał się u mnie o posadę gońca pewien młody człowiek, który świeżo przybył do Stanów Zjednoczonych z Włoch i praktycznie nie mówił po angielsku. Moja recepcjonistka wzięła go za pacjenta i skierowała do pustego gabinetu, gdzie poleciła mu się rozebrać i czekać na mnie. Zastałem chłopaka w stroju Adamowym, zażenowanego wprawdzie, ale wcale nie zdziwionego faktem, że musi przejść badania w takich okolicznościach. Słyszał bowiem, że każdy w tym kraju jest poddawany regularnej kontroli lekarskiej. Uznał, że jest to warunek wstępny jakiejkolwiek rozmowy z ubiegającym się o pracę!

Kontynuuj czytanie

Rak skóry – możliwy do uniknięcia i uleczalny

<p>Z praktycznego punktu widzenia raki skóry można podzielić na czerniaki i wszystkie inne nowotwory skóry, które nie są czerniakami. Czerniaki są śmiertelne, chyba że są bardzo wcześnie wykryte i usunięte (20 procent wszystkich pacj entów umiera w ciągu pięciu lat). Pozostałe-w ponad 90 procentach uleczalne- to głównie<!–more–> dwa typy: rak podstawnokomórkowy i rak płaskonabłonkowy. Warto wiedzieć, że są mało złośliwe. Pamiętam pacjenta, który poszedł do dermatologa z powodu podejrzanie wyglądającego przebarwionego guzka na skórze. Wykonano biopsję i stwierdzono, że to „rak podstawnokomórkowy”. Brzmiało to groźnie, ale usunięcie tego typunowotworuprawiezawszeoznaczakoniec kłopotów. Niestety, dermatolog nie po wiedział o tym pacj entowi. Skwitował sprawę krótkim komentarzem: „badania wykazały, że to rak skóry, ale usunęliśmy go i wszystko powinno być w porządku”. Pacjenta nie uspokoił. „Rak to zawsze rak i straszna śmierć” – pomyślał. Uporządkował więc wszystkie swoje sprawy, zaczął myśleć o śmierci i wpadł w głęboką depresję. Przez jakiś czas był nawet bliski samobójstwa. Tymczasem zdecydowana większość przypadków raka skóry nie będącego czerniakiem nie daje żadnych powodów do desperackich myśli. (Czerniak skóry, występujący rzadziej, lecz znacznie bardziej niebezpieczny omówiony jest na stronie 295). SŁONECZNA DROGA DO RAKA. Najczęstszą i możliwą do uniknięcia przyczyną wszystkich odmian raka skóry jest zbyt długotrwałe przebywanie na słońcu oraz w – mniejszym stopniu – działanie promieniowania ultrafioletowego – i innych rodzajów promieniowania – pochodzącego ze źródeł sztucznych.</p>

Gdy udar wygląda jak choroba Alzheimera

Jedną z chorób, której objawy przypominają chorobę Alzheimera, jest zwężanie się, na tle miażdżycowym, tętnic doprowadzających krew do mózgu (stwardnienie tętnic mózgowych). W następstwie tego procesu coraz mniej krwi dopływa do mózgu. Udar ma miejsce, kiedy dochodzi do ostatecznego zamknięcia się światła chorej tętnicy. Gdy się słyszy słowo „udar”, wyobraźnia podsuwa obraz kogoś, kto nagle pada, zostaje sparaliżowany lub traci przytomność i nie odzyskując jej, umiera. Chociaż zdarzają się i takie przypadki, choroby naczyń mózgu nie przebiegają na ogół aż tak dramatycznie. „Przelotne udary”, nieznacznego stopnia zator, zakrzep czy wylew objawiają się często jedynie chwilowym bólem głowy, podwójnym lub niewyraźnym widzeniem, krótkotrwałymi zaburzeniami mowy, lekkim osłabieniem, odrętwieniem czy mrowieniem w rękach albo nogach. Jednak gdy się powtarzają, to choćby były tak lekkie, że trudno je rozpoznać jako udar, po latach mogą doprowadzić do uszkodzenia mózgu, które zacznie dawać o sobie znać zmianami w osobowości i zachowaniu. Do tego stopnia przypominają one objawy choroby Alzheimera, iż często są jako takie rozpoznawane.

Kontynuuj czytanie

Pacjenci nie są bez winy

Nie tylko postawa lekarzy decyduje o tym, że profilaktyka traktowana jest po macoszemu. Pacjenci nie mają zwyczaju zgłaszać się do lekarza na okresowe badania kontrolne. Uważają, że należy poczekać, aż się zachoruje. Znam skądinąd inteligentne osoby, które wręcz czują się winne, że „zabrały mi niepotrzebnie czas”, bo okazało się, że są zupełnie zdrowe. „Przepraszam, panie doktorze. Mógł pan zająć się kimś, kto tego naprawdę potrzebował” – mówią.

Kontynuuj czytanie

Zakrzepy wędrujące

Tętnica mózgowa może zostać również zatkana przez zakrzep, który powstał w jakimś innym punkcie układu krążenia, oderwał się stamtąd i dowędrował z prądem krwi aż tutaj. W takim przypadku mamy do czynienia z zatorem mózgowym. Rokowanie zależy od wielkości zakrzepu i rozmiarów naczynia, w którym się on ulokuje. Duży, w jednej z głównych tętnic, wróży katastrofę, natomiast malutki, w niewielkim naczyniu, powoduje minimalne objawy neurologiczne, które przechodzą po kilku dniach. Ten drugi, chociaż niegroźny, stanowi ostrzeżenie, może bowiem świadczyć o tym, że w „drodze” znajduje się więcej zakrzepów. Przy okazji zwracam uwagę, że do mózgu docierają czopy zatorowe wędrujące tętnicami. Komuś, kto ma żylaki na nodze, nie grozi udar. Te zakrzepy wędrują do płuc.

Kontynuuj czytanie

Leczenie opryszczki

Niewątpliwym osiągnięciem w leczeniu opryszczki, i do pewnego stopnia w zapobieganiu, jest doustny acyklowir. Lek ten, występujący pod nazwą handlową Zovirax [a także Heviran i Virolex], był początkowo dostępny w ampułkach do wstrzyknięć dożylnych w poważnych zakażeniach ogólnoustroj owych. Potem powstał preparat do stosowania miejscowego, a teraz środek podawany doustnie – jak na razie, najlepsze lekarstwo na opryszczkę. A oto jak działa:

Kontynuuj czytanie

Opryszczka i półpasiec – wirusowi kuzyni

Pewnego dnia jeden z moich pacjentów, czterdziestoletni makler giełdowy, żonaty, cieszący się zwykle dobrym zdrowiem, wpadł podniecony do mojej poczekalni. „Muszę natychmiast widzieć się z doktorem!”- nalegał. Nie zadzwonił wcześniej, aby się umówić na wizytę, co jest praktykowane, z wyjątkiem nagłych przypadków. Moja sekretarka znała go jako statecznego, spokojnego, dobrze ułożonego człowieka, panującego nad swoimi emocjami. Takie demonstrowane publicznie zdenerwowanie było zupełnie nie w jego stylu.

Kontynuuj czytanie

Zaparcie a tryb życia i nawyki

Regularne wypróżnienia to sprawa, której poświęca się u nas wiele uwagi, a dla niejednego staje się nawet wydarzeniem dnia! Codziennie oczekujemy, że zostaniemy „uszczęśliwieni” co najmniej jednym porządnym wypróżnieniem. Słyszałem, jak pacjenci się sobie zwierzają, że mieli „piękny”, „fantastyczny” lub „wspaniały” stolec, albo że go nie mieli i bardzo się tym niepokoją.

Kontynuuj czytanie